
Gabriel Napao Gonzaga zakończył już praktycznie przygotowania do walki z Couturem w UFC 74.
Za jego formę fizyczną i mentalną od długiego czasu odpowiada Marco Alvan. To przyjaciel jeszcze
z czasów dzieciństwa, znakomity instruktor jujitsu i człowiek, który ma własną wizję treningu na potrzeby MMA. Ta wizja sprawiła, że Gonzaga, choć pierwsze kroki stawiał w akademii Chute Boxe, zdecydował się na współpracę z Alvanem. Trzeba było wiele odwagi, by odejść z zespołu
Mauricio "Shoguna" Rua'y, czy Wanderleia Silvy.

- Czasami w życiu musisz wykorzystywać nadarzającą się okazję. W Chute Box nauczyłem się wielu rzeczy ale wiedziałem że Marco (na zdjęciu w koszulce z napisem: "jeśli chcesz być mistrzem musisz trenować jak mistrz" - przyp. budo.pl) to jeden z najlepszych trenerów młodego pokolenia i pod jego okiem będę w stanie się dalej rozwijać - opowiada teraz Gonzaga.

Gym, który stworzył Alvan przypomina nieco amerykańskie szkoły boksu z dawnych lat. To nie są nowoczesne, wypieszczone salony urody, tylko miejsca ciężkiej pracy
i ich wygląd nie pozostawia złudzenia,
że ćwiczą w nim twardzi faceci.
Miejsce gdzie wykuwana jest forma zawodników MMA znajduje się w niewielkim mieście Ludlow w stanie Massachusetts. Z daleka trudno ją dostrzec, bo sala umieszczona jest na pierwszym piętrze remontowanego budynku z cegły, pomiędzy salonem fryzjerski i sklep z elektronarzędziami. Nie ma tam oktagonu. Niemal całą podłogę pokrywa tatami.
- Nie ważne, że ośrodek jest mały. Bardziej istotne jest to, że każdy tu ciężko pracuje.
Ale Gonzaga wkłada też sporo serca w pomaganie innym. Potwierdzają to choćby sami zawodnicy z niedużego klubu.
- Niedawno podczas ćwiczenia popełniłem błąd. Gonzaga podszedł do mnie i poprawił. Pomyślałem, że to niezwykłe: facet, który znokautował Mirko Filipovica, a teraz trenuje przed starciem z Randym Couturem angazuje sie w zajęcia chłopka z białym pasem jujitsu... - opowiada jeden
z zawodników w Sityodtong Academy.

Gabriel pomaganie innym ma we krwi. Zawsze trenował z dużą grupą ludzi, angażował się w trening wtedy gdy był anonimowym zawodnikiem i teraz gdy wyrasta na gwiazdę. O jego statusie świadczy teraz choćby półka z jakiej dobiera się mu rywali
- Couuture to zawodnik, który na mojej drodze pojawi się pewnie tylko raz w zyciu. Mam na myśli jego klasę sportową, walka z nim to dla mnie zaszczyt, ale gdy rozpoczniemy pojedynek... będzie zwykłym rywalem - tłumaczy Gonzaga.
Jego trener Alvan ma nawet nieco zwariowany pomysł przed walką. - Chcę zaproponować UFC by Gonzaga był na dole, a Couture w gardzie u góry - opowiada.
To raczej tylko słowa. Faworytem starcia będzie przecież Couture. To on dyktuje warunki, dzierży pas mistrza wagi ciężkiej. Za weteranem Randym będzie stała publiczność, za Gabrielem jego uczniowie. Wierzyli w niego nawet wtedy, gdy wychodził do klatki w której był Filipovic.
- Postawili nawet pieniądze na moje zwycięstwo. Bukmacherzy płacili za to 4-1 - śmieje się Gonzaga.

Wywiad został zaczerpnięty z portalu budo.pl